Copyright 2017 - Custom text here

Pasterzanki - Świadectwa sióstr odkrycia powołania

Pasterzanki - Świadectwa sióstr odkrycia powołania

 

„Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię”.  /Mk 10, 49/

     Przed wstąpieniem do Zgromadzenia wydawało mi się, że powołani są jacyś „inni” jakby bardziej święci, wyjątkowi, inaczej czują, patrzą, myślą… prawie jak Aniołowie na ziemi, ale teraz widzę, że Pan wybiera naprawdę to co małe, słabe i do tego grzeszne, a nie święte. Wybiera mnie „mały pyłek” i chce się mną posłużyć, bym mówiła o Nim przez swoje życie – to codzienne, zwyczajne, proste ale i jakże niezwykłe i wyjątkowe, bo przeżywane  razem z Nim, pod jednym dachem. Widzę, że powołanie to jest to zaproszenie Jezusa, (czasem może do wielkich dzieł, bo i tych potrzeba) do podejmowania małych spraw z coraz większą miłością i ze względu na Niego.

    Powołanie jest wielkim darem dla człowieka, dla Kościoła, dla świata, darem którego po ludzku nie jesteśmy w stanie w pełni zrozumieć, wytłumaczyć i przyjąć. Darem, bo mimo mojej grzeszności sam Bóg zaprasza mnie do życia z Sobą. Jest darem, bo „maleńko” dając – najczęściej jakieś resztki otrzymuję nieskończenie wiele… Widzę, także, że powołanie jest wielką łaską, bo gdy tylko w sercu  człowiek zrobi małą szczelinę dla Pana, to On wchodzi do serca, przedziera się przez wszystko ze Swoją miłością i pociąga coraz bardziej i bardziej.      

Pan Bóg pociąga ku sobie w sposób bardzo łagodny i delikatny.  Zawsze zastanawiało mnie co to znaczy, że ktoś usłyszał „GŁOS„ powołania,  jaki jest ten głos, jak go rozpoznać? I  skąd wiadomo, że to właśnie ten głos?

      Zobaczyłam  i faktycznie doświadczyłam, że Pan Bóg mówi do mnie, mówi przez swoje żywe Słowo, które bardzo poruszało mnie i docierało do mnie w chwili podejmowania decyzji o wstąpieniu do Zgromadzenia, w chwili dawania Bogu odpowiedz. Mówi przez wydarzenia, bardzo konkretne, czasami zaskakujące, które otwierały moje oczy coraz szerzej na Jego działanie… mówi przez ludzi, którzy,  wiem teraz, że są dani na dany czas.

   Wołanie Jezusa  jest delikatne, ale konkretne i przynaglające, obok którego nie przechodzi się bez odpowiedzi, bo cokolwiek człowiek zrobi, to będzie jego odpowiedzią. Wiem, także  z własnego doświadczenia, że człowiek będzie się „miotał”, będzie niespokojny do czasu, aż przyjmie Jego zaproszenie do pójścia za Nim. Gdy choć trochę się Mu zaufa, to otrzyma się łaskę, by iść za Nim z sercem pełnym pokoju  i w pewności, że teraz idziemy razem.

n. Monika