Copyright 2017 - Custom text here

Imienia Jezus - Świadectwa sióstr odkrycia powołania

Imienia Jezus - Świadectwa sióstr odkrycia powołania

"Czy Pani jest siostrą". Znam dobrze ten przenikliwy wzrok, ciekawy, ale uprzejmy, próbujący trochę zajrzeć mi w duszę. Po chwili pada pytanie, które najwyraźniej męczyło mojego rozmówcę: "Czy pani jest siostrą?". "Tak, jestem siostrą." - zawsze odpowiadam z radością, wręcz z uśmiechem. Jestem siostrą. Dlaczego to wydaje się takie niesamowite i dziwne, że aż trzeba o to pytać? Być może dlatego, że nie wyglądam na siostrę: nie noszę habitu, nie zakrywam włosów, nie wyróżniam się na przystanku, w sklepie, w pracy. Ubieram się zwyczajnie.

Pamiętam jak dzieci z piątej i z szóstej klasy, które uczyłam, pod koniec roku szkolnego dopytywały się z niedowierzaniem: "Czy siostra jest taką prawdziwą siostrą?" Odpowiadałam: "Tak, dotknij, jestem prawdziwa." "Ale taką zakonną?!" "Tak, jestem najprawdziwszą siostrą zakonną, tylko ukrytą, nie noszę specjalnego stroju, nie troszczę się o to by być rozpoznaną jako siostra." Osobom zakłopotanym mówiłam: "Jeśli chcesz, możesz mówić mi proszę pani". Niektórzy zostawali przy tej formie, inni znowu woleli zwracać się - "Siostro". Byli i tacy, którzy pytali: "No i po co się ukrywać, czy siostra się wstydzi powołania?" Żartobliwie nazwano mnie nawet "tajniakiem".

Dobrze, ale, o co tak naprawdę chodzi w tym ukryciu? I co to znaczy, że jestem najprawdziwszą siostrą zakonną. Jestem siostrą, ponieważ wybrał mnie Pan, przeznaczył tylko dla siebie, na swoją służbę, na życie z Nim w doli i niedoli. Odpowiedziałam na wezwanie mojego Pana ślubując publicznie w Kościele życie w czystości, ubóstwie i posłuszeństwie. Opuściłam dom rodzinny, mieszkając we wspólnocie sióstr - rodzinie zakonnej. Moje życie zawodowe i prywatne jest podporządkowane służbie innym ludziom, zwyczajnie spotkanym, a którzy zostawiają w moim sercu kawałek siebie, który natychmiast w modlitwie zanoszę na Jezusowy ołtarz.

Dlaczego ukrycie, czyli życie zakonne bez habitu? Ponieważ żyjąc w ten sposób chcę być podobna do mojego Oblubieńca. Pan Jezus, chociaż był Bogiem, żył zwyczajnie jak każdy człowiek. Ubrany tak jak inni ludzie tamtego okresu, żył blisko ludzi, tak blisko, że nawet nie wszyscy Go rozpoznali, "bo gdyby poznali nie ukrzyżowaliby Pana chwały". Jezus i Jego Matka - Maryja zgodzili się i zaplanowali to ukrycie. Gdyby Syn Boży nie ukrył swojej Boskiej chwały, nikt by nie podszedł do Niego, nie poprosił o pomoc i o przebaczenie, nikt by nie dotknął Jego szaty, nikt nie popatrzyłby w Jego oczy, nie poszedłby na spacer w zbożu, nie usiadł u Jego stóp, nie zobaczyłby łez Boga - ile byśmy stracili? Bóg powiedział nam o sobie wszystko, mieszkając z nami na ziemi, żyjąc tak jak my, cierpiąc i umierając. Tylko tak mógł zdobyć ludzkie serce.

Właśnie dlatego nie odróżniam się od innych na zewnątrz, żyję zwyczajnie, żyję blisko ludzi, aby opowiedzieć Bogu nie słowem, ale życiem napełnionym po brzegi szczególną obecnością Tego, który mnie umiłował i posłał na świat. Niosę Boga uśmiechem, prostym życzliwym słowem, żarliwym sercem - trochę za nerwowym, swoją słabością, łzą cichą i także, jak wszystko, ukrytą, zmęczoną modlitwą, obecnością, sobą.

Kiedyś usłyszałam zdanie, że aby iść do zakonu trzeba mieć 100% powołania, ale żeby zostać siostrą bezhabitową trzeba mieć 150% powołania! Tak, rzeczywiście, nigdy nie mogę zapomnieć kim jestem, do kogo należy moje serce. Nie jest to takie łatwe. Przecież nikt nie widzi, że jestem siostrą, nie jestem "inna", jestem traktowana jak kobieta, co dla siostry stwarza różnorodne zagrożenia jej powołania. Pytania typu: "Dlaczego nie robię makijażu, dlaczego nie noszę krótkich spódnic, przecież to modne!?" świetnie obrazują tę rzeczywistość. Chcąc wytrwać w wierności muszę mieć serce prawdziwie zakonne. Moje serce musi być obleczone w habit. Tak rozumując dotarłam do paradoksu, który tylko w wizji Bożej jest zupełnie zrozumiały - siostra bezhabitowa w habicie!

Nieustannie dziękuję Bogu za powołanie, bo to wielki zaszczyt. Za to, że złożył w moich dłoniach ten niepowtarzalny skarb życia ukrytego. Jego wartość będę jeszcze odkrywać przez całe życie.

s. Patrycja